FolkMetal.pl – Az Esm’ (2015) review

Czy kojarzcie, Drodzy Czytelnicy, zespół WELICORUSS? Mała podpowiedź: są z Rosji (a dokładniej z Syberii) i wydali m.in. niezły album Wintermoon Symphony. Niedawno zespół stanął w obliczu poważnego wyzwania, jakim była kapitalna zmiana składu.

Mało tego: twórca zespołu, Alexey Boganov, z mroźnego Nowosybirska przeniósł się do Pragi, aby –  jak sam tłumaczy – móc się rozwijać. Szybko znalazł serbskiego gitarzystę, czeskiego perkusistę i rosyjskiego basistę, dzięki czemu WELICORUSS zaczął pracę nad nowym krążkiem. I oto jest! Przedstawiam Az Esm’!

Az Esm’? Po prostu Ja jestem

Wielkim plusem tej płyty jest dla mnie fakt, że słowa piosenek są w języku rosyjskim. Buduje to odpowiedni klimat i słuchaczom z wyobraźnią pozwala przenieść się na owianą przeszywającym chłodem Syberię, spojrzeć przez ramię staremu czarownikowi, może nawet dojrzeć wśród zamieci tajemnicze, starodawne bóstwa, czekające na krwawą ofiarę. Pragnę w tym miejscu uspokoić Czytelników niewładających tym pięknym językiem: dołączana do płyty książeczka z tekstami piosenek jest dwujęzyczna. Bardzo rozsądny zabieg.

Co oni śpiewają

Album zawiera 12 piosenek, w tym intro i epilog, ale tak naprawdę można słuchać ich w dowolnej kolejności, bo płyta nie jest typowym concept albumem. Poszczególne utwory utrzymane są w solidnym, paganmetalowym klimacie, z co i rusz pojawiającymi się wstawkami chóralnymi. Mała rada – nie przerażajcie się, kiedy na początku utworu Az Esm’ usłyszycie śpiew Saszki. Później wokal jest porządniejszy i dopasowany do mrocznej atmosfery płytki. Nie mam również zastrzeżeń do dźwiękowej strony albumu. Co jakiś czas pojawiają się folkowe wtręty, a to zabrzmi jękliwie lira, a to zapiszczą dudy. Jest ok.

Każdemu może się zdarzyć…

Czyżby płyta–ideał? Cóż, nie do końca. Dość spory minus to lekka wtórność. Utwory są do siebie podobne, widać też nawiązania do poprzednich albumów. W sumie nie bardzo pasuje tu australijskie didgeridoo, mające się nijak do rosyjskich klimatów, ale tu już się czepiam.

Brać i słuchać, szkoda czasu!

Az Esm’ to ponadgodzinna dawka tego, co w WELICORUSS najlepsze – klimatu, bardzo dobrych solówek i warczącego wokalu głównego. Bałem się, że zmiana składu może zaowocować czymś o wiele słabszym, gorzej nagranym, lecz muszę przyznać, że miło się rozczarowałem. Oby więcej takich płyt!

Original source:
www.folkmetal.pl